Jak sama nazwa wskazuje - jest niezniszczalna. Największy dowód: nawet mój piekarnik jej nie zabił.

Złośliwi nazwali by to sałatką, ale ja wiem doskonale, że nikt w szczycie PMS lub pierwszego dnia menstruacji nie ma ochoty na sałatkę, a poza tym sałatki miesza się w misce a to wykłada się na talerz! Więc niech pozostanie talerzykiem. Jest to „danie” bez gotowania, jedyne co musisz zrobić to upiec ziemniaki w air fryerze, lub ewentualnie piekarniku. Pozostałe składniki wykładasz na talerz i cieszysz się błyskawicznym łagodzącym objawy i spełniającym zachcianki posiłkiem. Mnóstwo magnezu i żelaza, więc polecam jakiś trunek z witaminą C do popicia.

Żeby już nikt nigdy nie mógł Wam powiedzieć, że macie zjeść kotleta a ziemniaczki zostawić.

Potrzeba matką wynalazku, jak to mawiają. A moją potrzebą jest nie włączanie piekarnika o ile to tylko możliwe, dopóki nie dorobię się nowego. Mój nie ma żadnej kontroli nad temperaturą, sam z siebie ją podnosi albo obniża, przypala i wysusza, albo kompletnie nie piecze kiedy mu się zechce. Dlatego jeśli tylko bozia da to omijam go szerokim łukiem.

Gofry z ziemniaka

Do tej pory nie jedliśmy ich nigdy, niespecjalnie nas do nich ciągnęło, ale że sporo z Was nas do nich namawiało to zdecydowaliśmy się na ten challenge. Ale zanim to nastąpi, musimy sobie wyjaśnić jedną rzecz. Czy „gofry z ziemniaka” to po prostu ziemniaki, czy też placki ziemniaczane z gofrownicy? TAK. Dokładnie tak, jak zakładaliśmy do tej pory. Czy to coś złego? ZDECYDOWANIE NIE! Czy zostaną z nami na leniwe dni i jako sposób wykorzystywania nadmiaru puree? Mimo, że coś takiego jak nadmiar puree nigdy mi się nie wydarzyło, to będę mieć ten pomysł na podorędziu, może kiedyś się przyda.

Wiem, że jeszcze jest lato, ja to rozumiem! Ale lada dzień będzie 14°C i wtedy to mi podziękujecie!