Czyli ekspresowe danie wymagające kuchennych skilli z gatunku zalewania zupki instant, albo smarowania kromki masłem, ale przywodzące błyskawicznie smak dzieciństwa i potężny komfort.

Wegańska Psiocha

Przed państwem danie, o które prosiliście pod wieloma nazwami od pierwszego sezonu. Wegańska wersja prażuchów, porki, czy właśnie psiochy.

Jak sama nazwa wskazuje - jest niezniszczalna. Największy dowód: nawet mój piekarnik jej nie zabił.

Złośliwi nazwali by to sałatką, ale ja wiem doskonale, że nikt w szczycie PMS lub pierwszego dnia menstruacji nie ma ochoty na sałatkę, a poza tym sałatki miesza się w misce a to wykłada się na talerz! Więc niech pozostanie talerzykiem. Jest to „danie” bez gotowania, jedyne co musisz zrobić to upiec ziemniaki w air fryerze, lub ewentualnie piekarniku. Pozostałe składniki wykładasz na talerz i cieszysz się błyskawicznym łagodzącym objawy i spełniającym zachcianki posiłkiem. Mnóstwo magnezu i żelaza, więc polecam jakiś trunek z witaminą C do popicia.

Żeby już nikt nigdy nie mógł Wam powiedzieć, że macie zjeść kotleta a ziemniaczki zostawić.

Potrzeba matką wynalazku, jak to mawiają. A moją potrzebą jest nie włączanie piekarnika o ile to tylko możliwe, dopóki nie dorobię się nowego. Mój nie ma żadnej kontroli nad temperaturą, sam z siebie ją podnosi albo obniża, przypala i wysusza, albo kompletnie nie piecze kiedy mu się zechce. Dlatego jeśli tylko bozia da to omijam go szerokim łukiem.